HomeConnectBe a better therapistSeminars & retreatsParenting coursePrices and datesReflecting BlogIn the nutshellPublicationsTwo CatsAudio booksFeedbackQuestionnaire SPSİPO POLSKU!


Polska wersja jest inna niż angielska. Jest bardziej osobista i twórcza.

Będę publikować tu moje wiersze, z przeszłości i pisane teraz.

Będą również komentarze psychologiczno-społeczne,

jak również porady i odpowiedzi na pytania natury duchowej.

 

retreats/Samamilosc.jpg

retreats/Y40.JPG
W Zabiencu pod Piasecznem, Rok 1991

retreats/WW.jpg

retreats/scan0001.jpg
W tym samym dniu, Rok 1991
retreats/oo.jpg

retreats/Y291.jpg
A zanim w Polsce to lata w Kanadzie

W latach 70-tych pislam takie wiersze:

   

    Wielcy Ludzie 

 Wielcy Ludzie umierają w małych domach

Wielcy Ludzie tak do końca prawdzie wierni

Podziwiani, nielubiani w grubych tomach

Służą ludziom u wrót pańskich jak odźwierni

 

Wielkim Ludziom nikt nie ulży w wielkim losie

Nie znieczuli im zbolałej wielkiej duszy

Nawet słonce tak sprawdzone w rannej rosie

Fali łez topiącej serce nie osuszy

 

Przeznaczeni służbie wiary jak żołnierze

Stoją sami, niezależni, choć od ciebie

Mogą dostać to co każdy chętnie bierze

Nie ma siły by oszukać samych siebie


 

Ten w Tłumie

Twarz się Twoja przybliża

Choć Ty sam gdzieś w tłumie

Ręką kreślisz znak krzyża

Ja też już to umiem

 

Po ziemi się gdzieś błąkasz

Ktoś Cię widział kiedyś

Jakoweś słowa bakasz

Jakbyś pewny nie był

 

Choć mi grzeje ognisko

Ostatnią wieczerze

Jeśli to ma być wszystko

To nadal nie wierze

 

I choć może ta chwila

Zatrzyma się we mnie

Już Ci hołdu nie złoże

Bo wiem ze daremnie

 

pislam tez wierszyki

 
Niech sie ten wypowie

 

Raz ryba do raka, pewna swej madrosci

Rzecze: idz do przodu to o wiele prosciej!

Ten się rybie przyjrzał i na to powiada:

Niech sie ten wypowie kto nogi posiada!

 

retreats/Untitled.jpg

Żyj życiem jak żywy

 

Pan się usadowił, pani się rozsiadła
“Proszę nam tu przynieść gorącego jadła”
Obsługa przybiegła, uśmiecha się, kłania,
“My tu podajemy tylko zimne dania”

“Jak to zimne dania? Przecież to nie zdrowo!”
“My nie tylko zimne lecz tez na surowo!”
Ludzie! Zwariowali! Żyją jakby w kinie
Nie myślą że kiedyś życie im upłynie

Popatrzą za siebie, pomyślą z skrucha
Lecz skruchy nie będzie bo tam jest na sucho
Tam jest bez języka i bez podniebienia
I nic nie smakuje jak u pana Henia

Siedzisz jak na filmie, patrzysz i rozumiesz
Tyle ci zostało z tego kina w sumie
A inny ma życie, któremu smakuje
Któremu los słodki potrawy gotuje

Ja wiem bo tam byłam, teraz mam to w głowie
Co się napatrzyłam, nikomu nie powiem
Nie ze tajemnica i tylko na ucho
Nie ma o czym mówić bo jest tam na sucho

Ni piwa ni wina, ani kropli wody
Nie dadzą się napić choćby dla ochłody
Wiesz ogromnie dużo ale co ci z tego
Gdy już nie podkusi cię nawet do złego

Cale życie przeszło myślisz sobie w duchu
Glowa nie pomyślisz bo głowa bez ruchu
Czy ja tak naprawdę pożyłem ze smakiem
Teraz bym się najadł nawet figi z makiem

A już życia nie ma gdzie mogłeś smakować
Może ci się uda jeszcze raz spróbować
A jak ci się uda to pamiętaj jedno
Żyj życiem jak żywy w tym jest życia sedno

seminar/HMXD1650.JPG
Sam and the rainbow

Yaga Bialski Pustka jest różnicą pomiędzy jednostką a całością.

Pojawiamy się w życiu, jako jednostki a to, kto/co się pojawia jest całością.

Jesteśmy wszechświatem, taka prawda.

Aby to pojąc i żyć w zgodzie w tej dwoistej rzeczywistości, być i jednym i drugim

bez zmagania się z pustką, potrzeba kapkę pracy. I to z kimś mądrym.

To ze masz poczucie pustki to jest świetnie!

Wielu nie ma pojęcia, o czym mówisz, bo im dobrze być jednostką, biologią i programami.

Inni zamiast czuć pustkę, czując niezrozumiałą potrzebę wchłonięcia wszystkiego by się połączyć z całością,

i uganiają się cale niespełnione życie za jednym albo za drugim…

Dla otuchy:
 
Wartości

Gdy zajrzysz do szafy poczucia wartości
To tam pustka świeci, dziwisz się dlaczego
Może to dlatego ze ci los dal w kości
A może przez ludzi nie wartych niczego

Mimo ze przez lata nazbierałeś ciuchów
Napchałeś do szafy i butów i pochwal
Dla wartości własnej dodałeś w odruchu
Romans z ta aktorka który ponad rok trwał

Teraz jak zaglądasz to w szafie puściutko
Nawet tak się mówi ze świeci pustkami
Bardzo tu pasuje bo można tak krótko
Wyjaśnić narodom co stworzyli sami

Im szafa wartości jest bardziej wypchana
Tym ciemniej ci będzie i w głowie i w domu
Wartość jeśli własna nie może być dana
Ani tez nie można jej sprzedać nikomu

Jeśli masz wartości własnej nie za wiele
I chcesz się wzbogacić w prawdziwym znaczeniu
Abyś stad nie odszedł z niespełnionym celem
Pójdź rano nad rzekę, usiądź na kamieniu

I popatrz jak płynie raz wolna, raz wartka
Nie ma za złe niebu ze nie ta pogoda
Nakarmi, napoi, przygarnie co spotka,
Bez żadnego wstydu ze to tylko woda

Nie ma winy że płytka, dumy że głęboka
Nic nie udowadnia, nie podkreśla brzegiem
Nie ukrywa intencji, nie żyje na pokaz
Płynie po korycie swoim własnym biegiem

Być może zobaczysz w połyskliwej wodzie
Skarby których nigdy nie chowają mury
Jeśli się obudzisz to masz je na co dzień
Bez rocznych limitów, opłacone z góry!

                                Yaga Bialski

DSCN4569.JPG
Kochana Kostaryka, trzecia ojczyzna, a co tam!
Przyszła do mnie iguana

 

Przyszła do mnie iguana
I się pyta: “Co u pana?”
Ja zdziwiony... “Po staremu”
Co mam się spowiadać jemu

On nie puszcza, patrzy w oczy
“Po staremu co to znaczy?”
Po staremu, tak się mówi
Kiedy dobrze nie znasz ludzi

Zaraz, zaraz czy ja człowiek
Czy sekrety innym powiem
Czy polecę ploty tworzyć
Aby ciebie upokorzyć

Czy przyszedłem tutaj po to
Aby w ciebie rzucać błoto
Chociaż jestem prostym gadem
Klasę ducha tez posiadam

Ludzie wszystko swoja miarka
A ich miarka mało warta
Dziś okazje masz nie lada
Abyś przykład wziął od gada

W każdym życie jest to samo
Choć nam inna formę dano
W inny sposób się wyraża
W wyobraźni u malarza

Ja zostałem iguana
Z mojej woli malowana
Te pazury i ta gęba
Cos na grzbiecie stoi dęba

Wszystko to mi się podoba
I te bystre ślepka oba
I to trzecie z tylu czaszki
By mnie nie porwały ptaszki

Jak mnie poznasz to zobaczysz
Ze ty tyle samo znaczysz
W każdej formie, w każdym bycie
Jest to samo czyste życie

Bez różnicy w czym się świeci
Cena jedna, tak jak leci
Tylko człowiek się pomylił
Ze jest warty Bóg wie ile

Mimo ze już tyle umie
To jednego nie rozumie
A najbardziej istotnego
Przez co czyni wiele złego

Każde życie ma zadanie
miejsce, role i posłanie
Jeśli dziś nie pojmie tego
Jutro będzie nie dla niego.

retreats/a3f8da291e065b6199e1271615dd3b1d.jpg

    

    Unqualified

 

 

    Raz ryba do raka, pewna swej madrosci

    Rzecze: idz do przodu to o wiele prosciej!

    Ten się rybie przyjrzał i na to powiada:

    Niech sie ten wypowie kto nogi posiada!

 

      I w mojej wersji angielskiej:

 

     “Learn to walk forward, easier this way” 

      Fish tells a lobster, sure of her talk:

      He smiled and replied "How can you say

      You have no legs and you never walked!”